![]() |
![]() |
||
![]() |
![]() |
|
|
![]() Dworek w Brudnicach koło Żuromina - gospodarstwo agroturystyczne. Piękny kompleks z potężnym, bajecznym ogrodem. Dotarliśmy tam w piątek wieczorem - Hubert hucznie nas przywitał suto zastawionymi stołami, ogniskiem z kiełbaskami, grillowanymi ptaszkami i szaszłykami, a ponadto wieloma domowej produkcji potrawami. Tak też byliśmy karmieni przez cały weekend - gorąco polecam to miejsce. Biesiadowaliśmy do 4 rano, po czym zapanowała na chwilę cisza - nie do końca absolutna, gdyż wtedy odezwał się magicznym śpiewem ptaków otaczający nas ogród. W sobotni poranek tylko nieliczni postanowili płynąć. Ale opłacało się - pobiliśmy rekord długości przepłyniętego na weekendowych spływach etapu - ok. 4 km, do czego zmusiły nas warunki atmosferyczne. Pomimo założonej pianki + moro + kurtka przeciwdeszczowa przeraźliwie zimny wiatr zmusił nas pod pierwszym nieprzeciekającym mostem, na tyle szerokim, aby pod niego nie dostawały się również poziome strugi deszczu, do ściągnięcia busa przy najbliższym możliwym podjeździe do rzeki. Gry już wszyscy mieli na sobie suche ubrania, podsumowaliśmy, że warto było zmierzyć się z żywiołem. Do Brudnic dotarliśmy na kolejny wspaniały obiad, po czym od razu pogoda się poprawiła i udaliśmy się na zwiedzanie posiadłości, ogrodów oraz małej elektrowni wodnej na zaporze w Brudnicach. Od wieczora znów - jak zawsze do rana - atmosferę zabytkowych lokali przeszywało gromkie bajdurzenie - czy jak to się w naszym wykonaniu nazywa - w każdym razie nie nudziliśmy się. Aby w została zachowana weekendowa równowaga przyrody - niedziela była bardzo ciepła i słoneczna. Urokliwy odcinek rzeki do samych Brudnic został przepłynięty w trybie ogólnego lenistwa. Tam zapakowaliśmy kajaki i po długotrwałym i wielokrotnie powtarzającym się pożegnaniu z gospodarzami byliśmy gotowi do odjazdu. Najmłodszy gospodarz tak polubił się z naszą ekipą, że przez dłuższy czas nie mogliśmy Go przekonać, że musi zostać z mamusią :). Po długich negocjacjach udało się i wyruszyliśmy do Warszawy. Wśród uczestników znalazła się reprezentantka Wrocław by night - Asia, oraz dwoje malutkich dzieci - Gosia i Grześ. Nasze grillowe kontakty z wieloma odległymi miastami Polski z roku na rok coraz bardziej się zacieśniają. Andrzej Szwed _______________________ |
|||
![]() |
|||
ostatnia aktualizacja: 14.10.2004 Andrzej Szwed |
|||