Ważka Phorum
 imprezy organizowane przez Klub w sezonie 2004
 Pogoda na dzisiaj i jutro oraz rzutki do tego co się dzieje
 tu jestes :) wybierz Galerę      

 władze Klubu
 Aktualności Zarządu Klubu
 Dokumenty
 Strona główna - o Klubie
_______________________

Relacja z Omulwii

  Imprezka w dniach 19-21 września była kolejną, drugą z serii zakończenia sezonu "Epilog 2003". Zorganizowana dla wytrawnych kajakarzy z od dawna pływającego z nami NBP, od samego początku biegła dwutorowo:
* jednym torem biegli kajakarze - autokarem wyruszonym spod siedziby firmy,
* drugim torem sprzęt, spod siedziby Klubu i stanowczo za późno.

  Pakowanie sprzętu zaczęło się w piątek w okolicach wczesnego popołudnia, pakowanie ludzi do autokaru w okolicach wczesnej godziny osiemnastej, przy czym autokar ruszył prawdopodobnie chwile po zapakowaniu, natomiast sprzęt się pakował i końca nie było widać. Koniec z Szopenem zobaczyliśmy godzinę po wyruszeniu autokaru i tu się okazało, że pomimo to uzyskaliśmy niewielką przewagę: "wjeżdżamy na most" zadzwonił i powiedział Jarek; "zjeżdżamy z mostu" zadzwonił godzinę później...

  Tymczasem życie na drugim torze biegło wesoło aczkolwiek leniwie, z przyczepą, w porywach do 70 km/h. Na szczęście nie biegło na tyle leniwie, żebyśmy ujrzeli przez prawe okna wschód słońca. Tory się zbiegły w ośrodku "Rusałka" w Warchałach, tuż przed północą (godziną nie kierunkiem, ani biegunem). Dziewiętnaścioro Imprezowiczów hucznie już od trzech godzin smażyło na grillu przeróżne mięska, których resztkami apetycznie nas przywitali. I tak gitarki dwie brzęczały do świtu.

  W sobotę rano na podstawie stanu wody Kierownictwo musiało podjąć strategiczną decyzję co do zmiany trasy, aby sympatycznych Spływowiczów po ciężkiej nocy nie umieścić w korycie bez wody. Niedzielny etap (Dębowiec - Wesołowo) został rozpoczęty w sobotę, przy czym przesunięcie nastąpiło w dół rzeki. Pominięty został bagnisty odcinek pomiędzy jeziorem Omulew, a jazem w Dębowcu. Tak więc, o godzinie 12 rano, po przetasowaniu i rozdaniu sprzętu, odprawie, sprawdzeniu banderoli, dokonaniu wszelkich możliwych przypasowań uczestników do kajaków jedno i dwu-osobowych, do maszyny mieszającej zostało wrzucone 20 osób, począwszy od Oli i Andrzeja - pilotów, na Szopenie kończąc. Maszyna mełła bardzo dokładnie, powiem więcej - na wylosowanych Uczestnikach (Zdzisiek) nie pozostawiła suchej nitki. W sobotę życie znowu biegło dwutorowo: pierwszy tor korytem rzeki, drugi - Kierowniczy - lądem, aby łatwiej było szukać kajakarzy lub przesuwać 3-krotnie godzinę koryta, aby podano po wyczerpującym etapie ciepły posiłek. Do Imprezy w Wesołowie dołączyła zawodnik lądowy Ribka (Asia) i oczekując, aż woda przyniesie powolne kajaczki, o 18 w sobotę zakończył się pierwszy - "niedzielny" etap. "sobotni" (Omulew - Dębowiec) nigdy na tym spływie nie został rozpoczęty.

  Po obiadku niektórzy uczestnicy rozbiegli się, do nieprzytomności wykończeni rzeką - po domkach. Pozostała większość postanowiła ponowić integrację na baseniku. TraF chciał, że basen powstał nieoczekiwanie, w miejscu nie do końca do tego przeznaczonym - przed samym wejściem do Domku Snopkowego. Jak wiadomo ludzie najlepiej jednoczą się w warunkach ekstremalnych - takie więc zostały stworzone, co więcej, zasiadające przed sceną Jury oceniało stopień zaradności Jarkowskiej Ekipy, która miała określony czas na opuszczenie Domku.

  Niedziela rozpoczęła się od samego rana czesaniem przez Leszka lasu z grzybów, które rosły w nim wiadrami. Po niemrawym śniadanku, powolne pakowanie i zdawanie domków zostało zakończone wyjazdem na kolejny etap (Wesołowo - gdzieś poniżej Wielbarku, lecz nie było wiadomo jeszcze rano gdzie). Ekipa pływająca zeszła na wodę, natomiast ja z Ribką w czasie "wolnym" wyrywkowo zbliżaliśmy się do rzeki, w celu kontrolowania, czy spływ przebiega prawidłowo.

  Wszelkie nieprawidłowości były od ręki korygowane (tu zapraszam na Galere po 3 października - pojawią się nowe fotki z błyskawicznego korygowania nieprawidłowości, jakich dopuściła się Pilotka Oleńka w parze z Pilotem Andrzejem). Korekta położenia Oli była natychmiastowa: po jej zlokalizowaniu oraz ustaleniu położenia kajaka, położenie Oli zostało natychmiast zmienione: Ola została położona w położeniu o klimacie bardziej wilgotnym. Początkowa korekta wymagała kolejnej korekty położenia Oli, w związku z czym Oleńka wróciła do swojego położenia początkowego. Operacja nie pozostawiła na Oli suchej nitki, co było tylko niepożądanym efektem ubocznym. Cała akcja nie zakończyła się jednak w korycie rzeki. Korygując położenie Oli doznałem uszkodzenia palca o bliżej nieokreślony element koryta. Tu z pomocą przyszła mi Ribka, która po nieudanej próbie sforsowania Wielbardzkiej apteki, nie tracąc zimnej krwi zawiozła mnie na opatrzenie rany do szpitala do Szczytna (w tym miejscu gorące podziękowania dla Ribki, za doprowadzenie mnie do końca akcji korekty położeń oraz "serdeczne podziękowania" dla Pani w aptece w Wielbarku, która nie była w stanie otworzyć "lokalu" z powodu przebywania w stanie niedysponowanym... rany...!! musiała być bardziej skorygowana ode mnie.. ale czy przez koryto rzeki?).

  Jarkowska Grupa Spływaczy posiliła się przy ognisku podczas płynięcia, Grupa Leszka popłynęła w Wielbarku pod prąd Sawicą, zaparkowała w knajpce kajakowej i zamieniła się w grupę zwiedzającą. Jak wjechaliśmy do miasta, zastaliśmy właśnie Agnieszkę z latarnią wracających od ołtarza (zabytkowego). Tymczasem, biorąc pod uwagę zaistniałą aktualnie godzinę, rozproszenie uczestników, jak i wyniki rekonesansu, zostało ustalone miejsce zakończenia etapu: most w Sędrowie.

  Tam uczestnicy dopłynęli o 18 jedną zwartą grupą, przepakowali się w autokar i uroczyście zakończając Imprezę odjechali do Warszawy.

  Po oficjalnym zamknięciu Imprezy nastała era jej zakończenia technicznego. Obfitowała w przeróżne wydarzenia, które przeplatały się nieoczekiwanie, ale wszystkie miały na celu jedno: sprawdzić czujność moją i Szopena oraz naszą odporność na nadmierne zagęszczenie zaskakujących zdarzeń losowych - ale nasz zespół zwykł sobie radzić w sytuacjach trudnych.

  Reasumując: po sprawnym zapakowaniu sprzętu na przyczepę okrążyła nas ciemna noc. Udaliśmy się w drogę powrotną - do ośrodka Rusałka - dokąd przewieźliśmy jednego uczestnika spływu, który zapomniał zabrać stamtąd samochodu :). Ze względu na znikome nasycenie obszaru całodobowymi stacjami benzynowymi, na miejsce dotarliśmy na oparach paliwa. W opuszczonym ośrodku byliśmy najpilniej strzeżonymi grillowiczami w Polsce, gdyż pozostałe domki zostały wypełnione przez uczestników szkolenia jednej z komend policji. Dopiekające się na grillu kiełbaski były chronione przed nami przez ponad pół godziny niezliczoną ilością przelatujących poziomo igieł sosnowych, poderwanych do lotu szkwałami 8B (nie 75B). W tym samym czasie pobliskie jezioro zamieniło się w białą pomarszczoną taflę, na której przy odrobinie fantazji można by ulepić nie jednego bałwana. Po tych przeżyciach weekendowych nadszedł nowy tydzień, który dał nam odespać Imprezę, ale również nas nie oszczędzał. Zaczął się od 800m odcinka dzielącego nas z uczepiona przyczepą załadowaną kajakami od otwartej od rana stacji, na który nam nie wystarczyło już oparów. Po uzupełnieniu zbiornika oparami na resztę trasy, udaliśmy się na poszukiwanie kapelusza pozostawionego przez uczestnika Imprezy w miejscu rozpoczęcia sobotniego "niedzielnego" etapu. W drodze powrotnej do Warszawy minęliśmy się z przelatującym z niekajakową prędkością odłamkiem samochodu ciężarowego, który darował nam życie. Tak sielankową podróż zakończyliśmy pod Klubem przed północą (godziną nie kierunkiem, ani biegunem). Sprzęt został rozpakowany dnia kolejnego (wtorek), co definitywnie zakończyło Epilog 2003 część 2.

                 Andrzej Szwed.

_______________________

Przyznane Ważki

Zdzisiowi jedna Ważkę za uwieńczoną suxcesem mozolną walkę z odchłania meandrów Omulwi, która męłła go niebotycznie i nie raz:   "...ja leżałem dwa razy. raz w tym bagienku a raz pod mostkiem w bagienku wyszedłem na piękną trawkę, która utonęła razem ze mną i potem wyciągałem inne kajaki, bo wszyscy się bali wychodzić na brzeg. A pod mostkiem odepchnąłem się od bala i gwóźdź zaczepił mnie o rękaw i dłoń, więc się odwróciłem i straciłem równowagę. było super." powiedział przememłany przez Omulew Zdzisiek

  "...Zdzich podpłynął obok kładki po lewej, a tam były belki pomostu pod kątem, pod wodą... no i wysiadł zamiast do góry tylko pod spód kajaka, potem zaczął szukać raków, łowić ryby i zbierać tatarak. Drugi raz to podobno ... odepchnął się od mostku :o)) ale tego nie widziałem." Jarek _______________________

19-21 września 2003
Epilog 2003 cz. 2 - Omulew
141_4103.JPG
szansa na sukces
141_4107.JPG
pije przy mikrofonie, niech mnie króry przegoni.. tralala
141_4108.JPG
biesiadka piątkowa
141_4111.JPG
biesiadka piątkowa
141_4112.JPG
biesiadka piątkowa
141_4114.JPG
piątkowe zagrywki
141_4121.JPG
biesiadka piątkowa
141_4122.JPG
biesiadka piątkowa
141_4123.JPG
biesiadka piątkowa
141_4124.JPG
biesiadka piątkowa
141_4125.JPG
biesiadka piątkowa
141_4127.JPG
biesiadka piątkowa
141_4128.JPG
biesiadka piątkowa
141_4129.JPG
biesiadka piątkowa
141_4130.JPG
biesiadka piątkowa
141_4132.JPG
biesiadka piątkowa
141_4134.JPG
śniadanko
141_4136.JPG
sprzęt do gaszenia pragnienia
141_4137.JPG
butik 69
141_4138.JPG
butik 69
141_4139.JPG
butik 69
141_4140.JPG
oczyszcza umysł na bank
141_4144.JPG
nie ważki pająk
141_4147.JPG
nie ważki pająk
141_4149.JPG
sobota - odprawa
141_4150.JPG
sobota - odprawa
141_4151.JPG
po odprawie
141_4152.JPG
po odprawie
141_4153.JPG
po godzinach
141_4156.JPG
sobota - spokojna woda
141_4157.JPG
etap Dębowiec-Wesołowo
141_4158.JPG
141_4160.JPG
etap Dębowiec-Wesołowo
141_4161.JPG
69 na wodzie
141_4162.JPG
etap komandosów
141_4163.JPG
etap Dębowiec-Wesołowo
141_4164.JPG
etap Dębowiec-Wesołowo
141_4165.JPG
etap Dębowiec-Wesołowo
141_4167.JPG
Szopen - czerwona latarnia
141_4168.JPG
etap Dębowiec-Wesołowo
141_4169.JPG
etap Dębowiec-Wesołowo
141_4170.JPG
69 inne ujęcie
141_4174.JPG
Wciągające kajakarstwo cz. 1
141_4178.JPG
Wciągające kajakarstwo cz. 2
141_4180.JPG
Wciągające kajakarstwo cz. 3
141_4182.JPG
Wciągające kajakarstwo cz. 4
141_4183.JPG
kolorowa sjesta
141_4184 copy.jpg
czarno biala sjesta
141_41842 .jpg
czarno biala sjesta
141_41843.jpg
kolorowa sjesta
141_4185.JPG
kolorowa sjesta
141_4186.JPG
kolorowa sjesta
141_4187.JPG
komandosi z Napiwody
141_4188.JPG
sjesta Dębowiec-Wesołowo
141_4189.JPG
z ukrycia
141_4190.JPG
Szopen
141_4191.JPG
posiłek
141_4192.JPG
nieprzemakalne buty
141_4193.JPG
baza marynarki Ważkowej na Omulwi
141_4196.JPG
krzak Omulwi
141_4197.JPG
Artysta Szopen wkomponowany w przestrzeń
141_4199.JPG
jednostka poziomo
141_4200.JPG
sjesta
142_4201.JPG
grzybki
142_4204.JPG
dobrze mu z oczu patrzy
142_4209.JPG
z profilu
142_4216.JPG
śpi
142_4220.JPG
bliskie kolorowe spotkania n-tego stopnia
142_4223.JPG
widzicie słonia?
142_4224.JPG
sobota - obiadek
142_4225.JPG
sobota - obiadek
142_4226 copy.jpg
pochłAnia
142_4238.JPG
Domek Snopkowy - basenik
142_4239.JPG
Domek Snopkowy - opracowywanie strategii
142_4240.JPG
Jarkowska Ekipa - strategia wyjścia gotowa
142_4242.JPG
przewodniczący Jury
142_4243.JPG
Jury przed Domkiem Snopkowym
142_4244.JPG
ewakujacja
142_4246.JPG
usuwanie przyczyny - Butik 69 w strugach wody
142_4249.JPG
Ekipa uwolniona
142_4254.JPG
niedzielna kawka
142_4257.JPG
niedziela - 3 Rusałki
142_4258.JPG
...babę zesłał Bóg...
142_4259.JPG
and the winner is...
142_4260.JPG
Jez. Świętajno
142_4265.JPG
taka była Impreza
142_4266.JPG
taka była Impreza
142_4267.JPG
ustalanie trasy i zdziwiona Ribka
142_4269.JPG
idzie Zdziś przez wieś...
142_4270.JPG
w niedzielę było duszno
142_4271.JPG
przed odlotem
142_4274.JPG
Imprezowa Ekipa
142_4275.JPG
Imprezowa Ekipa
142_4276.JPG
Imprezowa Ekipa
142_4277.JPG
Wesołowo - początek etapu
142_4278.JPG
Wesołowo - początek etapu
142_4280.JPG
ja Riba ja Riba <>< ...
142_4281.JPG
etapowie niedzielne ognisko
142_4282.JPG
etapowie niedzielne ognisko
142_4283.JPG
etapowie niedzielne ognisko
142_4288.JPG
etapowa niedzielna kanapka
142_4294.JPG
etapowie niedzielne ognisko
142_4298.JPG
etapowie niedzielne ognisko
142_4299.JPG
etapowie niedzielne ognisko
142_4300.JPG
... raz mu wyszedł taki cud ...
143_4302.JPG
nie wystawiaj języka... bo sobie nadziejesz
143_4304.JPG
ty... kiełbasko.. ty miauuu
143_4307.JPG
etapowe niedzielne ognisko
143_4321.JPG
przewodniczący Jury
143_4322.JPG
Artur z lasu... to widać
 Uczestnicy proszeni są o nadsyłanie kolejnych fotek

WRZUĆ FOTKI W TO OKIENKO
030920-omulew-ogladanie-tych-fotek.jpg
Oglądanie tych fotek
030920-omulew-Szopen-z-malym-ochraniaczem.jpg
Szopen z małym ochraniaczem
030920-omulew-agnieszka-od-dolu.jpg
Agnieszka od dołu
030920-omulew-ola-andrzej2.jpg
Ola i Andrzej - pozycja
030920-omulew-Andrju.jpg
Sobie tak leżę - Andrju
030920-omulew-ribka-moczy-pletwy.jpg
Ribka moczy nóżki
030920-omulew-ola-andrzej.jpg
Ola i Andrzej - pozycja 2
030920-omulew-pieszczenie kajakow.jpg
Ribka pieści kajaczek
030920-omulew-z-mostu-szopen.jpg
Szopen z mostu
030920-omulew-z-mostu.jpg
Diabeł wie kto z mostu
030920-omulew-z-mostu-ola-andrzej.jpg
Ola i Andrzej z mostu
030920-omulew-ribka-na-moscie.jpg
Ribka na moście
030920-omulew-zdzisiu.jpg
Zdzisiu z mostu
030920-omulew-z-mostu-aga-leszek.jpg
Aga i Leszek z mostu
030920-omulew-kasia-team.jpg
Butik 69 z mostu
030920-omulew-most-important-team.jpg
most important team
030920-omulew-z-mostu-artur-ania.jpg
Ania i Artur z mostu
030920-omulew-korekta-oli5.jpg
korekta położenia Oli
030920-omulew-korekta-oli4.jpg
korekta położenia Oli
030920-omulew-korekta-oli6.jpg
korekta położenia Oli
030920-omulew-korekta-oli2.jpg
korekta położenia Oli
030920-omulew-korekta-oli3.jpg
korekta położenia Oli
030920-omulew-korekta-oli1.jpg
korekta położenia Oli
030920-omulew-zlota-Ribka.jpg
Złota Ribka

ostatnia aktualizacja: 3.10.2003 Andrzej Szwed
Warszawa 2002 - layout by tsar©

G
A
L
E
R
A
 
I
 
R
E
L
A
C
J
A
 
*
 
R
Z
E
K
A
 
O
M
U
L
E
W
 
*
 
1
9
-
2
1
 
IX
 
2
0
0
3