![]() |
![]() |
||
![]() |
![]() |
|
|
![]() Relacja z Zakończenia Pierwsza część Kajgrillowego Zakończenia Sezonu w dniach 12-14 września 2003 roku odbyła się skutecznie oraz w grubszej mierze jej przebieg nie odbiegał od programu założonego wcześniej przez Organizatora. Wręcz w początkowej fazie Imprezy chodziły pogłoski, że zostanie zatracony charakter Imprezy - nie na długo jednak. Wprawdzie sprzęt o godzinie 1815 był już zapakowany na przyczepę, co wywołało paniczne reakcje, że już wkrótce odjedziemy, wydarzenia potoczyły się jednak swoim starym torem: najpierw zaginęły taśmy do spinania kajaków, następnie wyjazd został skutecznie uniemożliwiony przez parkujące pojazdy. Z pomocą przybył nam radiowóz, który w niebieskiej pulsującej poświacie umożliwił nam wyjechanie spod szkoły dokładnie pod prąd. Chwilę po tym, jak pomachaliśmy autkowi z białym paskiem "cisze" w autokarze rozdarł okrzyk: "a gdzie jest Szopen?". Na pierwszych czerwonych światłach po przejechaniu 850 m wbiegł do autokaru zziajany Szopen, lecz po przejechaniu kolejnych 850 m wybiegł krzycząc "ja wysiadam.. zgubiłem portfel.. ". Kazał się wysadzić w okolicach znanej wszystkim warszawskim studentom RIVIERY REMONT. Pognał w kierunku miejsca, gdzie wcześniej gnał za autokarem gubiąc portfel. Kolejny przystanek w oczekiwaniu na Szopena - osobę, która wydajnie przyczyniała się przez cały tydzień do zmniejszenia ilości otworów w sprzęcie pływającym - przebiegł bez dodatkowych atrakcji. W rezultacie z Warszawy 33 osobowa ekipa Kajgrillowa wyjechała tuż przed godziną 20. W trakcie podróży nękały nas tylko telefony od kierownictwa ośrodka informujące, że wypala się nasze ognisko, a kiełbaski smażą się same na specjalnie dla nas zastawionym stole. Prawie się udało odnaleźć szkołę za pierwszym razem, lecz ponieważ ją ominęliśmy, gorzej było z szukaniem miejsca na nawrotkę autokaru z przyczepą. Miejsce takie znaleźliśmy w okolicach godziny 23, 10 km za Sochocinem. Po przybyciu do bazy noclegowej i rozdzieleniu pokoi rozpoczął się czas wieczornej integracji Kajgrillowej. Trwał hucznie i nieprzerwanie, aż zgasły okoliczne latarnie, i jeszcze trochę. W sobotę po śniadaniu udaliśmy się w kierunku Strzegowa, gdzie w pobliżu wielopoziomowego skrzyżowania rzeki Wkry z trasą gdańską zeszliśmy na wodę. Etap był zaplanowany zgodnie z życzeniem Klubowiczów jako długi, w związku z czym ustalona została na samym początku awaryjna opcja alternatywna zakończenia go tam, gdzie sił Kajgrillowiczom jeszcze starczyło. Jak się później okazało, było to w dwóch różnych miejscach: * Pierwsza część spływu - doświadczona 2-osobowa grupa w Dziektarzewie, * pozostała część w ilości 31 osób - niemniej doświadczona - we Wkrze miejscowości, nie rzece. Po złożeniu sprzętu w towarzystwie trzody chlewnej, ptactwa domowego oraz kilku okazów psich krzyżówek losowo pomiędzy dobermanami, bernardynami i niedźwiedziami kaukaskimi większa grupa Kajgrillowiczów udała się w celu podjęcia pozostałych dwóch uczestników na obiad. Ten, pomimo, że należał do sytych, trwał wyjątkowo krótko, ze względu na spowodowaną sobotnim etapem nadmierną chłonność kajgrillową uczestników. Po nim większość udała się na zasłużony odpoczynek w różnych kierunkach, więc ognisko zapłonęło w późnych godzinach wieczornych. Tak jak poprzednie, uzyskało oprawę muzyczną, za pośrednictwem Ribki Asi, dającej sobie doskonale radę nie tylko na wodzie. Etap niedzielny rozpoczął się w połowie etapu sobotniego i trwał do jego końca, a dla niektórych troszkę dłużej. W celu uniknięcia pogubienia bezsilnych uczestników na wodzie, został ustalony punkt kontrolny w Kępie (poniżej końca sobotniego etapu) i od pojawienia się na nim do godziny 15 zależało dopuszczenie do dalszych eliminacji. Dodatkowymi atrakcjami był odpust w Dzietkarzewie, na którym sprzedawano petardy. Większość z nich zainicjowana do wybuchu obrała trajektorie na moście zaczynając, w wodzie - gdzieś w okolicach bezbronnych kajakarzy - kończąc. Ponieważ bezpieczeństwo musiało zostać zachowane, po krótkim oczekiwaniu most został opanowany przez policję, co umożliwiło nam dalsze, leniwe spławianie się. Niedziela również obfitowała w wywrotki. Przodownikami byli Sławek (tsar©), który dopuścił się po ósmej próbie podjęcia kajaka z wody całkowitego jego zatopienia, oraz Gosia z Arturem, którzy dokonali obrotu dwójką wzdłuż jej osi poziomej, co ich bardzo zdziwiło i zaskoczyło. W pierwszym przypadku z pomocą przyszły liny, w drugim czerwona latarnia - Szopen. Większości nie było dane dopłynięcie nawet do ustalonego wcześniej punktu kontrolnego, między innymi z powodu odpustu. Tak jak w sobotę, etap zakończył się w dwóch miejscach: w Małużynie i w Sochocinie. To nie był koniec nieprzewidzianych wydarzeń, gdyż w drodze powrotnej zahaczaliśmy kilkukrotnie o stacje benzynowe w celu uzupełniania zapasów powietrza w kole kajaków. Pod siedzibę Klubu udało nam się dotrzeć w niedzielę o godzinie 21. Troje uczestników Imprezy postanowiło nie zakończyć podróży po pierwszym jej etapie - po zmianie środka transportu udali się w podróż powrotną do Olsztyna. Ocena Imprezy: Ogólnie Impreza otrzymała 5 ważek w pięcioważkowej skali kajgrillowej, oceniającej pogodę, ilość nieplanowanych odchyleń od programu, zadowolenie uczestników, zakwaterowanie oraz wyżywienie i nasycenie tzw. innymi atrakcjami. Dodatkowo zostały przyznane: Dwie ważki dla Szopena za udaną akcję zamaskowania portfela na chodniku warszawskim w sposób uniemożliwiający potknięcie się o niego przypadkowych przechodniów. Półtorej ważki Sławkowi, który zaliczył trzy wywrotki na jedynce typu Olimp, przy czym dwie miały miejsce na rzece, trzecia natomiast na łące, w niewielkiej odległości od spokojnego bystrza. Po jednej ważce dla Gosi i Artura, za nie do końca kontrolowany uchwyt gałęzi w kajaku dwuosobowym, zakończony ustawieniem Kajgrillowiczów wraz z kajakiem w kierunku odwrotnym do powszechnie błędnie uznawanego za trwały. Dodatkowa jedna ważka dla Szopena, za odważną akcję ratunkową mająca na celu przywrócenie ustawienia powszechnie uznawanego za trwałe kajaka Gosi i Artura, wyłowienie rozbitków oraz namacalne przeszukanie dna rzeki w celu pozyskania z niego utopionych okularów. Jedną ważkę Olgierdowi, który po zakończeniu niedzielnego etapu w trakcie wyciągania kajaka z wody, sfinalizował Imprezę ulegając mu skutecznie poprzez gwałtowne zanurzenie się we Wkrze - rzece, nie miejscowości. Ważki przyznawane są uznaniowo. Jeżeli ktokolwiek z uczestników aspiruje swoimi potwierdzonymi wyczynami na wodzie, lądzie lub w powietrzu do wyróżnienia ważką, zgłoszenia wraz z uzasadnieniem przyjmowane są drogą mailową na adres wazka@podroznik.pl Istnieje prawdopodobieństwo, że w najbliższej przyszłości przyznawanie ważek będzie częścią właśnie powstającego programu lojalnościowego i będzie je można wymieniać na przeróżne gadżety :) Ważka Awards ?? Dziękuję Wam za wspaniałą Imprezę, zapraszam na wiosnę na otwarcie sezonu Prolog 2004. Andrzej Szwed _______________________ |
|||
![]() |
|||
ostatnia aktualizacja: 19.9.2003 Andrzej Szwed |
|||